Kontakt

Zaangażowani

Założenia kampanii

Wywiady

uśmiechać się do świata i ludzi

 

Róża Augustyniak: Z jaką motywacją przystąpiłaś do kampanii Kocham. Szanuję?
Karolina Pilarczyk: Jestem kobietą jeżdżącą w motosporcie, w związku z tym głównie otaczam się mężczyznami i prawie non-stop jestem przez nich atakowana psychicznie. Środowisko motoryzacyjne jest mocno szowinistyczne, dlatego chcę pokazywać swoją siłę i to, że kobieta może odnaleźć się w każdej sytuacji. Jestem przeciwna przemocy zarówno psychicznej jak i fizycznej i chcę uświadomić ludziom, że wszyscy powinniśmy się szanować i że każdemu, niezależnie od płci, wieku i przekonań, należy się szacunek.
 

Wśród twoich fanów jest z pewnością wiele młodych osób, na początku życiowej drogi, którym możesz pokazać, jak z optymizmem podchodzić do życia.
Mam bardzo dużo młodych fanów, dlatego że drifting jest dyscypliną, która ma w sobie mnóstwo wariactwa. Wywodzi się z undergroundu, czyli z nielegalnych wyścigów i faktycznie wiele młodych osób kręci ten światek i historia driftingu. Jednocześnie motosport jest bardzo wymagający i drogi. Wymaga dużo pracy, cierpliwości i wyrzeczeń. By odnosić sukcesy – trzeba myśleć pozytywnie i być silnym psychicznie. Staram się pokazać młodym ludziom, że optymizm da się wypracować.  


Tryskasz energią, mówisz, że nie ma rzeczy niemożliwych i że wszystko możemy osiągnąć, jeśli tylko chcemy – czy dzięki szczęśliwemu dzieciństwu masz w sobie energię do działania i realizowania swoich pasji?
Zdecydowanie tak. Wsparcie osób najbliższych, szczególnie kiedy jesteśmy dziećmi, jest bardzo ważne. Wspaniale kiedy rodzice pokazują nam świat, to że możemy realizować swoje pasje i robić cokolwiek zechcemy. Życie jest tylko jedno i te pierwsze lata kształtują jego dalszy ciąg. Cieszmy się nim i pokazujmy, że możemy przeżyć je mając dużo zabawy, kochając siebie i innych. Bardzo bym chciała, żeby ludzie wprowadzili to w życie. Mając wielu optymistów wokół siebie, wszystkim będzie żyło się lepiej.


Czy ktoś na etapie dojrzewania, zainspirował Cię do postawy, którą reprezentujesz obecnie?
Rodzice mieli duży wpływ na to jaka jestem. Moja mama wielokrotnie mi powtarzała, że nie wolno narzekać, trzeba się uśmiechać do świata i ludzi i być odważnym. Mój tata nauczył mnie prawie każdej dyscypliny sportu: pływania, jazdy na nartach i łyżwach, gry w tenisa, squasha. To nauczyło mnie dużej wytrwałości, ciężkiej pracy, pokonywania siebie. Moi rodzice są moimi przyjaciółmi, aczkolwiek moja przygoda z motosportem jest kompletnie wbrew nim. Mieli inne wyobrażenie i plany w stosunku do córeczki.


Jesteś jedynaczką?
Mam brata, ale córka zwykle jest bliżej rodziców, zwłaszcza matki. Rodzice wyobrażali sobie, że będę miała „poukładane” życie. Skończyłam studia, pracowałam w korporacji i nie spodziewali się, że zdriftuję gdzieś na bok. Byli rozczarowani, aczkolwiek mimo że nie dawali mi wsparcia i radzili żebym to zostawiła, nie starali się stanąć na mojej drodze do szczęścia. Mama zawsze wpajała mi szacunek do innych, mówiła, że cokolwiek osiągnę w życiu, mam szanować ludzi i zwierzęta. Wychowałam się zresztą z całym zoo. Miałam papugi, psy, koty i nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt. Walczę o nie i ratuję je, zwłaszcza, że mają niezwykłe emocje, o czym chciałabym krzyczeć, bo nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo są wrażliwe. Ojciec z kolei jest informatykiem i to on zaraził mnie pasją do IT. Informatyka wielu osobom wydaje się nudna, a w rzeczywistości jest bardzo interesującym światem. Dane i informacje są niezwykle fascynujące, tak jak to, co możemy z nimi zrobić i jak je wykorzystać. Tata pokazał mi, że w każdej sferze życia, cokolwiek się robi, można znaleźć coś niesamowitego, a pasja sprawia, że jesteśmy ciekawsi i bardziej cieszymy się życiem. Chcę pokazać ludziom, że niezależnie od tego, co się robi, czy się szydełkuje, gra w szachy, czy jeździ najmocniejszym samochodem świata, trzeba się tym bawić i cieszyć, wtedy będzie nam się żyło lepiej.


Mówisz, że adrenalina, która wytwarza się podczas driftingu paradoksalnie cię uspokaja. Jakie cechy przydają się podczas uprawiania tego sportu, czy drifting jest dla każdego?
Uważam, że ten sport jest dla każdego, niezależnie od tego, czy jest się kobietą czy facetem i w jakim jest się wieku. Drifting dostarcza niezwykle pozytywnych emocji. Wielokrotnie w samochodzie krzyczę ze szczęścia prześlizgując się milimetry od ściany, natomiast na pewno jest to sport, który wymaga pewnych predyspozycji. Śmieję się, że mam zachwiane instynkty samozachowawcze, bo napędzam się 160 km na godzinę, jadę na ścianę, zaciągam ręczny i ślizgam się koło niej na milimetry. Niektórzy martwią się, co będzie jeśli samochód zawiedzie, ręczny nie złapie albo ja źle wyceluję. Ja o tym nie myślę, po prostu mnie to kręci. W tym sporcie na pewno liczy się skłonność do ryzyka, a siła fizyczna i płeć nie są istotne.


Prowadzisz spotkania motywacyjne, do kogo są one skierowane i co podczas nich przekazujesz uczestnikom?
Mam bardzo różnych odbiorców. Są to zarówno firmy handlowe, jak i ludzie, którzy poszukują swojej drogi albo energii. Historia mojego życia jest dość ciekawa, ponieważ zaczynałam od zera, jeżeli chodzi o motosport. Rodzice dali mi wsparcie w przypadku IT, natomiast jeżeli chodzi o drifting, kompletnie nie rozumieją mojego zainteresowania, w związku z tym nie miałam poparcia z ich strony. Nie pomagał mi też żaden mężczyzna i nie miałam pieniędzy, a ta dyscyplina jest bardzo kosztowna. Dużym utrudnieniem jest też to, że jestem kobietą, ponieważ panowie traktują mnie raczej jako dodatek do samochodu, niż potencjalnego oponenta i współzawodnika – jednocześnie nie wybacza mi się błędów. Jestem pod stałą obserwacją, dużo surowiej oceniana niż mężczyźni. Dodatkowo, drifting to sport, który wymaga dużych nakładów finansowych. Jeśli zawodnik ma np. wsparcie w najbliższych, którzy finansują jego pasję, może koncentrować się głównie na szlifowaniu swoich umiejętności, nie martwiąc się o to skąd wziąć budżet na eksploatację, logistykę, naprawy. To naprawdę duże ułatwienie w sporcie. Ja nie mam takiej sytuacji, na wszystko musiałam zarobić sama i musiałam pogodzić się z tym, że życie nie zawsze jest sprawiedliwe i uwierzyć, że mimo przeciwności i tak znajdę drogę do swoich marzeń. Na tych spotkaniach opowiadam o tym, jak naprawdę wygląda moje życie, bo wielu osobom wydaje się, że od rana do nocy jestem w samochodzie i jeżdżę. W rzeczywistości głównie przygotowuję oferty, jestem na spotkaniach, prowadzę prezentacje, udzielam wywiadów, jestem na sesjach i nagraniach – czyli wykonuję różne działania, by zarobić na jeżdżenie. Spotykam się często z osobami, które otwierają firmę albo są handlowcami. Niektórzy zastanawiają się, co kierowca motosportowy ma wspólnego ze sprzedażą, ale okazuje się, że bardzo dużo – o czym już wspomniałam wcześniej. Ja sprzedaję cały czas. Sprzedaję siebie i swoje usługi, a mój produkt wcale nie jest łatwy do sprzedania, ponieważ drifting jest stosunkowo świeżą dyscypliną. To nie są rajdy lub formuła, które mają długoletnie tradycje i renomę. Stąd przekonanie do tego ludzi wymaga więcej pracy, ale pokazuję, że się da. Mówię też o tym, co mnie motywuję i co robię kiedy się zniechęcam.


Co wtedy robisz?
Myślę o tym, co zrobiłam i co mnie czeka.


Podsumowujesz?
Tak, podsumowuję, co zrobiłam dzięki temu, że się nie poddałam i wbrew wszystkiemu poszłam drogą, którą sobie wyznaczyłam, mimo że była kręta. Nie było tak, że ustaliłam cele i poszłam prosto do nich. Ta droga wielokrotnie się przycinała, musiałam się cofać, przewracałam się, ale pomimo, że trwało to bardzo długo, doszłam tam gdzie chciałam. Uświadamia mi to, że dzięki cierpliwości i konsekwencji można znaleźć tę właściwą drogę, mimo że może to potrwać kilka lat. Pamiętam chłopaka, który podszedł kiedyś do mojego samochodu, zaczął go głaskać i płakał. Zapytałam go, co się stało, a on odpowiedział, że taki samochód jest jego marzeniem. Zapytałam w czym tkwi problem i usłyszałam, że nie ma pieniędzy. Powiedziałam mu: ,,W twoim wieku nie miałam nic. Nie obiecam ci, że jak się weźmiesz do roboty, to za rok czy dwa będziesz mógł kupić sobie takie auto. U mnie to trwało dziesięć lat, ale po dziesięciu latach mam to, co chciałam”. Jeżeli nie zaczniemy dzisiaj, nigdy nie nastąpi dzień, na który czekamy. Trzeba się uzbroić w cierpliwość i iść konsekwentnie do celu, nie poddawać się i nie zrażać trudnościami, które napotykamy, bo potem czeka na nas najpiękniejsza nagroda.


Jak udaje Ci się godzić te wszystkie sprawy, którymi się zajmujesz?
To sztuka, którą posiadłam dzięki pracy w korporacji, gdzie jeśli dobrze nie zarządzało się czasem i nie delegowało zadań, można było pracować 24 godziny na dobę i jeszcze nie starczało czasu. Dzięki odpowiedniemu zarządzaniu czasem, robię wiele projektów na raz. Właściwie non-stop jestem w pracy, po to żeby móc jeździć. Wszystko oczywiście kręci się wokół driftu. Moi znajomi śmieją się, że jestem pracoholikiem, a ja odpowiadam, że zrealizowałam to o czym mówi Konfucjusz: ”Wybierz pracę, którą kochasz i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w twoim życiu”.


Wiele osób ma trudności z motywacją, masz na to jakąś radę?
Dziesięć lat temu stosowałam na sobie bardzo trywialne techniki. Żeby było śmieszniej, niedawno wyczytałam, że są one obecnie stosowane przez psychologów i coachów. Ja podchodziłam do tego intuicyjnie. W chwilach zwątpienia patrzyłam w lustro i powtarzałam sobie: ,,Życie jest piękne, cokolwiek się dzieje, uwierz w to, jesteś szczęśliwa, masz zdrowe ręce, zdrową głowę, wokół ciebie są ludzie, którzy ci pomogą i którzy są ci przychylni”. Codziennie rano powtarzałam: ,,Jest dobrze, nie załamuj się”. To dawało mi energię. Bardzo pomagały mi też zwierzęta. Gdy jest mi bardzo źle, wystarczy że na nie patrzę. One mają w sobie tyle energii, ciepła i bezwarunkowej miłości, że nie sposób się nie uśmiechnąć. To najlepsi psychoterapeuci.


rozmawiała Róża Augustyniak, autorka strony www.vanderblaast.com

 

Copyright 2017 | Created by Aleksandra Smagowska

Twój e-mail
Treść wiadomości
WYŚLIJ WIADOMOŚĆ
WYŚLIJ WIADOMOŚĆ
Formularz został wysłany - dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

KONTAKT