Kontakt

Zaangażowani

Założenia kampanii

Wywiady

oczywiście, że sobie poradzisz!

 

Róża Augustyniak: Przez wiele lat pracowałaś w modelingu. Funkcjonowaniu tego świata przypisuje się wiele mitów i kontrowersji. Młode dziewczyny, którym zależy na pracy w tym zawodzie niejednokrotnie padają ofiarami mężczyzn, imponujących im wpływami w środowisku i często nadużywających swojej pozycji. Czy spotkałaś się z takimi sytuacjami?
Karolina Malinowska: Jeśli chodzi o modeling, nie przypominam sobie takich sytuacji, ale zaczynając pracę w tym zawodzie, najczęściej w bardzo młodym wieku, rzeczywiście jest się bardziej podatnym na różne formy przemocy. Szuka się wtedy siebie – swojej definicji człowieczeństwa i kobiecości. Pamiętam za to podobne historie wśród koleżanek w podstawówce. Po latach okazało się też, że jedna z naszych nauczycielek była bita przez męża. Najgorsze jest to, że traktujemy przemoc wobec kobiet jako coś naturalnego. Dużo mówi się o tym, że ludzie są równi, ale to nieprawda. Zaczynam zdawać sobie sprawę, że świat jest niesprawiedliwy i nieuczciwy. Widać to w każdym małżeństwie, w którym funkcjonuje podział obowiązków na męskie i damskie i w których traktuje się kobietę jak kogoś, kto ma uprzyjemniać życie mężczyźnie, począwszy od tego, że robi mu pranie i przygotowuje obiady, kończąc na tym, że ma być na każde jego zawołanie, np. kiedy ma ochotę na seks. Obecnie, ludzie wykształceni często inaczej kreują swoje małżeństwa, ale niestety podejście: ,,mogę więcej, bo zarabiam i daję ci pieniądze”, prowadzi do tego, że stajesz się czyjąś własnością, osobą która nie ma żadnych praw. Mam wrażenie, że często przemoc właśnie tutaj ma swoje korzenie. Z drugiej strony wiemy, że przemoc rodzi przemoc, dlatego często ludzie, którzy biją, sami byli bici w dzieciństwie. W materiałach o przemocy domowej w telewizji, najczęściej sąsiedzi są bardzo zdziwieni, gdy okazuje się, że dany człowiek jest oprawcą. Pojawiają się komentarze, że przecież był miły i zawsze się kłaniał. Niektórzy przyznają, że czasem było słychać coś niepokojącego przez drzwi, ale przecież w każdej rodzinie są awantury, więc nikt nie chciał się wtrącać. I to jest błąd – przyzwolenie jest równoznaczne z popieraniem takich zachowań.


Często kobiety usprawiedliwiają oprawców, gubiąc się w swoich emocjach i szukając winy w sobie.
Kilka razy słyszałam: ,,uderzył mnie, bo jest zazdrosny, ale wiem, że bardzo mnie kocha”. To niesamowite, że w dzisiejszych czasach ciągle mylimy te pojęcia.


Zdaje się, że wielu mężczyzn ma problem z rozładowaniem narastającej agresji i gniewu.
Wielu mężczyzn rozumie swoją siłę poprzez swoje zarobki, stanowisko i swoją fizyczność, a przecież jesteśmy równi i każdemu należy się szacunek. Jest wiele dróg do tego, żeby rozładować napięcie, np. sport. Według badań, kobiety mają w sobie więcej agresji niż mężczyźni. Każdy z nas może odczuwać złość, ale nikt nie ma prawa wyładowywać jej na kimś. Mam wrażenie, że to o czym mówię jest oczywiste, ale patrząc na polskie domy, okazuje się, że nie. Nie poruszamy dzisiaj tematu przemocy wobec starszych osób, co również jest przerażającym zjawiskiem. Głodzenie, bicie i przywiązywanie do łóżka to niestety częste praktyki w wielu rodzinach. Jeśli chodzi o przemoc wobec kobiet, najważniejsze jest to, żeby wiedziały, że mają wybór. Nie mogą myśleć, że nie poradzą sobie ze względów ekonomicznych, bo może się to skończyć dla nich tragicznie.


Niewiele znanych kobiet przyznaje się do tego, że doświadczyło przemocy, chociaż wiemy o takich przypadkach. Myślisz, że nagłaśnianie takich spraw przez osoby medialne, mogłoby pomóc kobietom, które borykają się z koszmarami we własnych domach?
Mogłoby to dać im odwagę do powiedzenia ,,stop’’ przemocy. Wierzę, że przychodzi moment, w którym przestajesz się zgadzać na przemoc i znajdujesz siłę, żeby się jej przeciwstawić. Nie warto używać do tego również przemocy, ale dobrze mieć świadomość, że są miejsca, do których można się zgłosić. Kobiety nie zawsze wiedzą, gdzie się udać, co jest wielkim problemem. Nie mają świadomości, że mogą po prostu odejść. Wydaje im się, że ich świat runie, a w rzeczywistości przeciwnie – dopiero się zacznie.


Co jest według ciebie najważniejszą misją tej kampanii?
Takie kampanie są bardzo ważne, bo mogą sprawić, że ktoś wykona odpowiedni gest, zadzwoni po służby i w ten sposób uratuje komuś życie. Kobietom często wydaje się, że nie mają drogi wyjścia, bo mają dzieci i same sobie nie poradzą. Oczywiście, że sobie poradzą! Mam wrażenie, że kobiety zapominają, że dzieci są jak gąbka, która nasiąka wszystkim. Właśnie dla ich dobra warto odejść. Przy tej kampanii mówimy przede wszystkim o przemocy wobec kobiet ale nie zapominajmy, że bardzo często to kobieta jest oprawcą, o czym też nie mówi się na głos, ale mam nadzieję, że się zacznie.


rozmawiała Róża Augustyniak, autorka strony www.vanderblaast.com

 

 

Copyright 2017 | Created by Aleksandra Smagowska

Twój e-mail
Treść wiadomości
WYŚLIJ WIADOMOŚĆ
WYŚLIJ WIADOMOŚĆ
Formularz został wysłany - dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

KONTAKT