Krzysztof Hołowczyc: Przemoc i człowieczeństwo wzajemnie się wykluczają

 

Biorąc udział w kampanii „Kocham. Szanuję” i mówiąc: „Miłość to nie przemoc” w kampanijnym spocie, miałem nadzieję dotrzeć do wszystkich, do których go zaadresowano – do ofiar przemocy w rodzinie, ale też do jej sprawców.

Jako mąż, ojciec trzech córek i dziadek (na razie) jednej wnuczki jest pan chyba przyzwyczajony do wspierania kobiet.

 

Rzeczywiście, moje życie tak się ułożyło, że codziennie jedną nogą jestem w kobiecej rzeczywistości. Żyję otoczony w rodzinie samymi kobietami, więc siłą rzeczy musiałem się dostosować do ich świata.

 

Nie wygląda pan, jakby było panu z tym źle.

 

(śmiech). Istotą dobrej relacji z kobietą jest wzajemny szacunek i jej świadomość, a może raczej pewność, że zawsze, w każdej sytuacji, może na mnie liczyć. To oczywiście działa w obie strony. Ciekawe, że kobiety, z pozoru kruche istoty, w wielu sytuacjach okazują się twardsze od mężczyzn. Mnie też często zdarza się myśleć, że tak na dobrą sprawę nie wiem, czy ja bardziej wspieram swoje dziewczyny, czy one mnie.

 

Zetknął się pan kiedyś z przemocą domową?

 

Bezpośrednio nie. Ale oczywiście poprzez media wiem, że to jest dość powszechny problem w naszym kraju.

 

Dlaczego w Polsce tak trudno o społeczną równość kobiet i mężczyzn?

 

To problem mocno złożony, wynikający z różnych naleciałości historycznych, kulturowych i religijnych, którego wyjaśnienie to raczej temat na rozprawę doktorską niż na krótką odpowiedź w wywiadzie. Jestem jednak przekonany, że sytuacja z każdym rokiem się poprawia. U coraz większej grupy ludzi pojawia się świadomość, że kobieta i mężczyzna mają takie same prawa i muszą być traktowani identycznie. To zasługa między innymi szeregu kampanii społecznych w tym obszarze…

 

… w które się pan często angażuje. Skąd pomysł, by na rajdowej emeryturze zająć się właśnie działalnością społeczną?

 

(śmiech) Zawsze chciałem robić coś dla innych, a szerzej dla mojego kraju. Gdy walczyłem o sportowe trofea, zawsze byłem dumny, że stając na podium, słuchając Mazurka Dąbrowskiego, zrobiłem coś dobrego nie tylko dla siebie, ale też dla innych, którzy słuchając hymnu razem ze mną mogą czuć dumę z tego, że są Polakami.

 

Teraz, gdy w zawodach startuję już tylko okazjonalnie, mam więcej czasu dla bliskich, ale też dla siebie i – co za tym idzie – dla innych, którzy tego mojego czasu w ten czy inny sposób potrzebują. Mogę, i chętnie to czynię, włączać się w różne inicjatywy, które są tak naprawdę z korzyścią dla nas wszystkich, żebyśmy w przyszłości mogli żyć lepiej, w lepszym kraju.

 

Dlatego biorąc udział w kampanii „Kocham. Szanuję” i mówiąc: „Miłość to nie przemoc” w kampanijnym spocie, miałem nadzieję dotrzeć do wszystkich, do których go zaadresowano – do ofiar przemocy w rodzinie, ale też do jej sprawców. Do ofiar, żeby je wesprzeć, żeby wiedziały, że ich los nie jest innym obojętny, żeby poczuły w sobie siłę i przeciwstawiły się złemu traktowaniu czy przemocy. Do sprawców, żeby uświadomili sobie, jak wielką krzywdę czynią swoim najbliższym, żeby się opamiętali. Powinni sobie zdać sprawę, że przemoc i miłość

Audio: